fit-520x390-(52)

“Wywiad z Tolo – Polakiem który osiedlił się na Filipinach”

Jak trafiłeś na Filipiny i dlaczego postanowiłeś się tu osiedlić?

 

Od 1980 roku mieszkałem w Australii gdzie pracowałem jako auditor (księgowy). Moje małżeństwo było w rozsypce. We wrześniu 2008 pojechałem na urlop na Filipiny i poznałem moja obecna dziewczynę. Powróciłem z miłymi wspomnieniami i rozwijającymi się uczuciami. Wkrótce pojechałem z powrotem ażeby bliżej się zapoznać. Tak się zaczął mój nowy rozdział życia. Nadmienię, ze od paru juz lat nosiłem się z zamiarem zamieszkania na tropikalnej wyspie gdzieś na Pacyfiku chociaż nie myślałem że będą to Filipiny. Gdy zdecydowaliśmy się być razem pojechaliśmy na jej rodzinną wyspę Biri w Północnym Samar. Tam od razu uroczył mnie krajobraz a szczególnie plaże otoczone dżewami kokosowymi, palmami, białym piaskiem i przejrzystym oceanem. Dodatkowym bodźcem byli przyjaźni miejscowi i bardzo przystępne ceny ziemi. Wkrótce wybudowałem dom nad oceanem i tak zacząłem zapuszczać tu korzenie.

 

Jakie są twoje główne zajęcia na Filipinach?

 

Nie prowadzę tu żadnej aktywności zarobkowej poza hodowaniem świniaka zapłodowego.

Moj świniak jest w tej chwili juz dorosły i jest najbardziej pożądanym w okolicy. Dodam, ze nikt oprócz mnie do niego nie podejdzie bo będzie gryzł. Żyje z inwestycji a koszty życia są tu znacznie mniejsze w porównaniu z Australią. Gdy skończę 55 lat (za 5 lat) to zacznę również otrzymywać emeryturę. Czas wypełniam wyprawami kajakiem czy łódką, pływaniem w oceanie oraz basenie wyrzeźbionym wśród skal, odwiedzaniem znajomych (przeważnie żyjących tu expats), spacerami po wyspie no i przede wszystkim z moja dziewczyna.

Filipiny mają złą sławę jeżeli mówimy o korupcji, urzędnikach nierzetelnych partnerach biznesowych. Co o tym myślisz i jak z tym sobie radzisz?

 

Problem korupcji istnieje w każdym kraju. Jest on z reguły odwrotnie proporcjonalny do zamożności kraju. A ponieważ Filipiny to biedny kraj korupcja jest tu nagminna. Ja staram się mieć jak mniej do czynienia z urzędami. Nie mam tez zamiaru zakładać tu biznesów, szczególnie z miejscowymi partnerami. W sprawie partnerów to słyszałem, że nowo osiedlający się ma większą szansę być okantowany przez innego obcokrajowca niż Filipińczyka. Jeśli ma się coś do załatwienia w urzędzie poleciłbym zaangażować “pośrednika”. Za małą opłatą może załatwić to co trzeba a ty zaoszczędzisz swoje zelówki i nie przeżyjesz frustracji.

W moim przypadku miałem następujące sytuacje:

  • Prawo jazdy na motor dla dziewczyny kosztowało nas 1000 peso (500peso dla pośrednika). Nie musiała nawet zdawać egzaminu. Później się okazało, że to prawo jazdy również pozwala prowadzić samochód.
  • Kupno ziemi: wynająłem adwokata żeby sprawdził wszystko a potem dłem 7,000p dla pośrednika co poszedł do wszystkich urzędów ażeby zakończyć całą sprawę (notariat, gmina, urząd rolnictwa).
  • Przedłużanie wizy: zostawiłem paszport w biurze podroży w Manili i oni to załatwiali. Kosztowało to 500p co 2 miesiące za ich fatygę.

W wielu wypadkach załatwia się sprawy bez problemu. Np: moja dziewczyna załatwiła sobie paszport bez łapówki. Tak samo ze świadectwem urodzenia czy dokumentem tożsamości.

 

Jakie są twoje plany na przyszłość?

 

Zamierzam pozostać tu na stale choć przez następne parę lat będę często wpadał do Australii gdzie mam dwoje dzieci w wieku nastoletnim. Jeszcze nie wiem czy to będzie wyspa Biri czy inne strony Filipin. Trochę tu podróżujemy i przy okazji rozglądamy się za potencjalnym miejscem na osiedlenie. Biri nie jest złe pod względem klimatu. Przez większość roku wieją tu non-stop wiatry i jest możliwie mimo wysokiej temperatury. Wyspa jest cudowna. Natomiast brak tu przyzwoitego internetu, prąd jest przez 12 godzin i daleko do większego miasta. Połowa wioski to krewni Ronalyn także czuję się tu dobrze. Dodam, że rodzina dziewczyny respektuje moje “privacy” i nie mam z tym problemu w na co czasami narzekają niektórzy expats.

 

Mówiąc o poczuciu prywatności. Czy miałeś z tym jakieś problemy na początku? Czy możesz udzielić kilku rad jak nie dać sobie filipińskiej rodzinie wejść na głowę?

 

Ja nie mam z tym problemu. Nasz dom jest 300m od jej rodziców, jednak bardzo rzadko nas odwiedzają. Rona mówi mi, że się mnie obciachują bo słabo znają angielski. Również inni krewni czy znajomi nie zwalają się. Natomiast przychodzą obejrzeć nowele o 20:00 i to tylko po tym jak ja ich zaproszę. Filipińczycy są bardzo rodzinni i często “nie mieli by nic przeciwko temu” jak by goguś córki pomagał. Jak ktoś ma duże serce (albo naiwny) to się da w to wciągnąć. Tym co maja z tym problem powiem, że jak by przyszło co do czego to ich dziewczyna powinna  być za nimi a nie rodzina. Natomiast jak jest problem ze zbyt częstymi odwiedzinami to można zamieszkać w innej części Filipin.

 

Mówisz że trochę podróżowałeś po archipelagu Filipińskim. Jakie miejsce mógłbyś polecić osobom myślącym o pozostaniu na Filipinach dłuższy czas a jakie byś odradzał?

 

W Europie bardzo jest rozreklamowana Tajlandia. Uważam jednak, że Filipiny maja znacznie więcej atrakcyjnych miejsc. Jest to kraj 7,200 wysp i wiele z nich jest tak ładnych jak Boracay ale bez tego “overdevelopment”.

Na pewno nie polecałbym miast jak Manila czy Cebu. Przejechałem wzdłuż wschodniego Luzon i plaże nie są tam atrakcyjne (za wyjątkiem Pagudpud na samej północy). Jeśli komuś nie przeszkadza ciemny piasek to na północ od San Fernando w prowincji La Union są plaże z falami i ładne domki zbudowane przez balikbayan czy expats.

Nie polecałbym w pobliżu Manili (Subic Bay do Batangas) bo wcale nie jest ładnie a za to drogo. Rownież nie polecałbym Pólnocny Mindoro (Puerto Galera, White Beach). Jeśli ktoś myśli o bardziej w górach (nie tak gorąco) to Baguio jest przepełnione.

Jest fajnie na Visayas (wyspy). Jak wspomniałem jest tu wiele wysp o uroku Boracay. Są białe plaże, drzewa kokosowe, bananowe, palmy i przezroczysta woda w morzu. Trzeba sie tu liczyć ze słabym internetem, brakiem dużych sklepów, i prądem 12 godzin na dobę.

Jak ktoś lubi bliżej cywilizacji to podobało mi się studenckie miasteczko: Dumaguete w Negros Oriental. Osiedliło się tu trochę expats a 5 km w głąb lądu jest Valencia. Jest to taki odpowiednik Podkowy Lesnej.

Nie byłem na Mindanao ale słyszałem, że jest tam wiele ładnych miejsc.

Na koniec poleciłbym również moja wyspę Biri (Płn Samar). Są tu słynne formacje skalne. Widok na wulkan Bulusan (30km) i słynny wulkan Mayon (90 km). Tak, można widzieć ten wulkan z Biri chociaż to 90 km. Dla ochłody wieje prawie zawsze wiatr od Pacyfiku

 

Wspomniałeś o miłości. Czy Filipińskie kobiety mają jakieś specjalne cechy które odróżniają je od kobiet ze świata cywilizacji zachodu?

 

Nie powiedziałbym, że Filipińskie kobiety mają jakieś specjalne cechy. One są po prostu normalne. Natomiast jak najbardziej odróżniają się od tych “zachodnich”. To znaczy nie są zniszczone feministyczno-liberalną propagandą co pod imieniem “równouprawnienia kobiet” w rzeczywistości je wypaczyło (pozbawiło kobiecości) i tak naprawdę  unieszczęśliwiło. Nie będę się tu rozwodził na ten temat bo to juz jest znane. Podam tylko, że mężczyźni co tu przyjeżdżają i maja do czynienia z miejscowymi kobietami wracają do swoich krajów odmienieni i wielu z nich myśli o powrocie.

 

Kobiety tu są: uśmiechnięte, zrelaksowane, przyjazne ale jednocześnie wstydliwe, bardzo uczuciowe, dbają o swojego faceta, niewymagające (w dobrym tego słowa znaczeniu). Natomiast bardzo łatwo się mogą wk…ić, szczególnie jeśli chodzi o zazdrość, ale równie szybko im to przechodzi. Sumując są to równe kobiety i faceci czuje się znakomicie w ich towarzystwie. Dla ciekawostki podam, ze to one trzymają tu kasę.

 

Jestem pewien że jak piszemy czasem coś o duchach, czy innych nadprzyrodzonych zjawiskach to prawie nikt nam w to nie wierzy. Czy tobie zdarzyło się coś podobnego? Co o tym wszystkim myślisz?

 

W Polsce ludzie się dziwią że ktoś wierzy w duchy natomiast tutaj Filipińczycy się dziwią, że ktoś w nie nie wierzy. Dla nich to sprawa oczywista. Zresztą to była oczywista sprawa do niedawna także w Europie. No, ale ludzie się stali “światli” i nowocześni. Niech takie niedowiarki zapytają się księdza co o tym myśli?

Ja zawsze wierzyłem w istnienie duchów choć nie myślałem ze one mi się ujawnia bądź dadzą o sobie znać. I dały o sobie znać jakieś pięć miesięcy temu jak się obudziłem w nocy słysząc przenikliwy glos w moim uchu. Było to jak szybki szept i nic nie mogłem zrozumieć. Podniosłem się i po paru sekundach glos ucichł. Jestem pewien, ze to nie były naturalny glos.

Tu na wyspie jest dom który sfinansowały 3 siostry dla swojej rodziny. Siostry żyją w USA. Po pewnym czasie rodzice zmarli i zostali trzej bracia. Dwóch zostało zamordowanych a ten co przeżył uciekł przed policją do Manili. Od tego czasu w domu ukazują się złe duchy. Wszyscy boja się tam mieszkać i ten okazały dom stoi pusty. Najbliżsi spadkobiercy wolą mieszkać gdzie indziej w chatkach z bambusa. Nikt nie chce tego domu kupić.

 

Filipiny to specyficzne miejsce tu wiele rzeczy „stoi na głowie”. Czy mógłbyś na koniec opowiedzieć w związku z tym najzabawniejszą sytuację jaka ci się przydarzyła?

 

Jak się trochę pobędzie w jakimś kraju to człowiek się przyzwyczaja i wszystko staje się normalne albo przynajmniej się akceptuje rzeczy takimi jakimi są. Ażeby odpowiedzieć na to  pytanie podam parę historyjek które mogą być ciekawe dla wybierających się tu nowych amantów:

Na mojej wyspie mieszkał expat z Filipinka. Jak chodzili po ulicy to facet często się uśmiechał do innych kobiet/dziewczyn i walił im komplementy. Pewnego dnia zaczął dochodzić ogromny hałas z ich domu. Słychać było uniesiony glos kobiety a następnie dźwięki rozbijających się talerzy i przewracanych krzeseł. Po chwili na ulicę wybiegł ten facet bez koszuli i zaczął uciekać. Zaraz za nim leciała jego żona i rzucała jego ubranie. Ciąg dalszy był taki, że facet wziął najbliższy prom i kierował się w stronę Luzonu. Natomiast Filipinka jak się dowiedziała co się dzieje wynajęła prywatną łódkę i w pościg. Zdążyła go dopaść w Allen jak facet miał wchodzić na następny prom. Rzuciła mu się w ramiona i zapewniała że go kocha. Wrócili do domu i dalej żyją razem.

 

Moi sąsiedzi to para w starszym wieku. Parę razy na tydzień słyszę głośna wymianę słów miedzy nimi. Zaczyna się tak że facet ma jakieś pretensje do żony. Jego głos staje się bardziej donośny. Wkrótce kobieta zaczyna odpowiadać i jej glos jest coraz groźniejszy. Wkrótce facet daje sobie spokój i kończy się głośnym opier… ze strony kobiety. Pewnego razu wybierała się do Manili na 3 tygodnie. Mąż zaczął się domagać żeby mu zostawiła 500 peso. Ona go opier… (że wyda na picie) i zostawiła tylko 100. W rezultacie facet musiał chodzić po dzieciach żeby cos zjeść.

 

A teraz moje zdarzenie: W pierwszych miesiącach miałem parę sytuacji kiedy moja się bardzo na mnie wkur…iła. Nie wiedziałem dokładnie dlaczego a jej się wydawało że powinienem wiedzieć. To ją jeszcze bardziej zdenerwowało i przystawiła mi zaciśniętą pięść do twarzy jednocześnie mówiąc że może mi przypier….. W tym momencie nie wiedziałem czy mam się bać? Skończyło się bez mordobicia. Jednak podejrzewam że jak by mi przypier… w szczenę to parę zębów mogło by polecieć. Ludzie tu maja bardzo mocne kości (jedz ryby nawet 3 razy dziennie) i są bardzo silni. Moja wazy 44kg a ja 75kg. Jak wskoczę jej na barana to bez problemu mnie niesie – to nie bajer i możemy to udowodnić.