Category: O co chodzi ?

Wywiad na rentier-blog.pl

 

Wczoraj wieczorem został opublikowany wywiad z nami na rentier-blog.pl . Zapraszamy wszystkich do zapoznania się z nim. Pytania były naprawdę ciekawe i dały nam możliwość napisania o wielu aspektach naszego obecnego życia. Polecam także lekturę innych wpisów z tego bloga. Znajdziecie tam głównie dużo bardzo ciekawych materiałów o różnych formach niezależnościj.

O co Chodzi ? – Odpowiedź na Komentarz „aquamarine”


Dzisiejszy Post jest odpowiedzią na komentarz który umieścił „aquamarine” pod postem „Dziennik Działkowicza”. Powiem szczerze, że sami zamierzaliśmy coś takiego napisać ale kolega nas uprzedził. Chcieliśmy po prostu wyjaśnić o co nam chodzi w tym wszystkim. Nie będę się rozpisywać ponieważ tekst mówi sam za siebie i polecam przemyśleć te słowa. Umieszczamy tego posta na stałe w naszej rubryce „O co chodzi”. 

„Powodzenia Grochu z tą hodowlą. Niech się darzy!
Wygląda na to, że zaczynasz się już na dobre urządzać na wyspie. Najpierw sklepik, łódka, teraz ogródek...pewnie też i 100 innych rzeczy.
Ja chętnie zobaczyłbym jeszcze ten obiecywany filmik "Jak mieszka Grochu".
Wiesz, że wiele ludzi chciałoby rzucić w piździec to co robią i zrobić to co Wy? Niestety nie mają odwagi, brak im charakteru. Tkwią w chorej rzeczywistości, zaciągają kredyty, płacą pokornie podatki, zapierdalają na dwóch etatach, zakładają rodziny sami nie potrafiąc sobie dać ze sobą rady. Po co to wszystko? Nikt nie zadaje sobie takich pytań "bo życiem zajęty". Potem taki delikwent budzi się po kilkunastu latach i zaczyna się zastanawiać, robić bilans czy czasem czegoś nie przespał w życiu, nie przegapił. Zazwyczaj, gdy ktoś powiela standardową model życia to bilans wychodzi na minus. I co wtedy? Zaczyna się...ale na zmiany często jest już za późno bo 40 czy 50 lat na karku, rodzina na utrzymaniu, jeszcze 10 lat do spłaty kredytu (sic!) i perspektywy na głodową emeryturę w przyszłości.
Wy wybraliście inną ścieżkę i chwała wam za to.
Aha i nie dajcie sobie nigdy wmówić nikomu, że robicie coś złego. Jeśli tylko jesteście szczęśliwi i czujecie "blusa", budzicie się nie mogąc się doczekać tego, co przyniesie nowy dzień. Przynajmniej będziecie mogli kiedyś powiedzieć, że żyliście na prawdę.
Wszystkiego dobrego. Trzymać tak dalej!”

aquamarine  13/09/2010 BDC

Dorzucę od siebie jeszcze tylko:

  • W życiu piękne są chwile i trzeba próbować je łapać.
  • Lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować że się czegoś nie zrobiło.
  • Bardzo nas podbudowuje że nie tylko słyszymy że „nie mamy jaj żeby użerać się z problemami w Polsce tylko uciekamy przed nimi”  ale że ktoś pisze że mamy jaja i odwagę żeby polecieć na drugi koniec świata i spróbować żyć szczęśliwie jak zawsze marzyliśmy.


PS 1 : Wrzucam dzisiaj nowe zdjęcia Galeria 2010 Album nr 45 pt.:„Przestrzeń”.
Dzisiejsze zdjęcia dedykuję w szczególności „aquamarine” oraz naszym czytelnikom.


PS 2 : Filmik jak mieszkam pojawi się Wkrótce . . .

Pozdro
Grochu

Filipiny – raj na ziemi? Część 2 „Koszty życia, klimat i przyroda”

 

Na początek garstka aktualności. 7 kwietnia przyjechała do nas Agnieszka, napiszę tylko że strasznie blado wygląda. Pojechaliśmy w końcu na polowanie na jaszczury, mamy trochę materiałów wideo, ale niestety Filipińczycy znaleźli tylko jednego gada i do tego spieprzył im. Mają się do nas odezwać jak coś upolują. Jutro z Grochem robimy wspólny balet urodzinowy.

 

Koszty życia

Filipiny są niezwykle atrakcyjne jeżeli chodzi o koszty życia.

  • Wynajęcie ponad 100m. domu z ogrodem i wielkim wykonanym z bambusa barem wpełni użądzonym – 15000 peso miesięcznie.
  • Wynajęcie 100m domu w turystycznym miasteczku Santa Fe – 7000 peso.
  • Postawienie bambusowej chaty na poletku u zaprzyjaźnionej lokalnej rodziny – koszt bambusa rumu i zagrychy a potem 0 peso miesięcznie.

Koszty żywności są jeszcze bardziej atrakcyjne co możecie sprawdzić w kategorii „ceny” na naszej stronie.

Nie ma problemów z wizami jeśli chodzi o przedłużanie, można to robić w nieskończoność bez konieczności opuszczania kraju (chociaż w Filipińskiej ambasadzie w Warszawie mówili co innego). Istnieje też wiele sposobów na uzyskanie karty stałego pobytu.

Koszty usług również atrakcyjne.

  • Transport trajcyklem do pobliskiego miasteczka oddalonego o 5 km 20 peso
  • Usługi krawieckie 20 peso za np. wszycie nowego rozporka J
  • Wizyta u prywatnego lekarza 150 peso

Klimat i przyroda

Filipiny to 8000 wysp leżących w dwóch strefach klimatycznych, więc opisanie tego tego zagadnienia dla całego kraju zdecydowania mnie przerasta. Ograniczę się tylko do Bantayanu. Temperatura z tego co zaobserwowałem niezmiennie 32 stopnie. Podczas polskiej zimy prawie w ogóle nie pada natomiast latem mamy porę deszczową, na szczęście nie ma to nic wspólnego z monsumami n.p. w Indiach. Po prostu raz dziennie przez około 30 min mamy urwanie chmury. Więc nie jest wcale tak strasznie.

Ze zwierząt to mamy tu pełno jaszczurek, ropuch, krabów, nietoperzy więc poza jaszczurami gigantami nie ma na lądzie tu raczej nic nadzwyczajnego. Udało mi się w końcu te jaszczury zidentyfikować więc wrzuciłem je na zdjęcie do posta. Wszystkich obrońców praw zwierząt uspokajam, to nie jest waran z komodo. Muszę też opisać tu genialny pomysł Filipińczyków na połów owoców morza z raf koralowych. Otóż umieszczają w rafie koralowej ładunek wybuchowy. Po detonacji wystarczy zebrać wszystkie żyjątka z powierzchni wody i jesteśmy nieźle zarobieni. W ten sposób idioci załatwili sobie całą rafę koralową do okoła wyspy. Organizacje ekologiczne na zachodzie powinny się bardziej zainteresować takimi sprawami a nie jakimś globalnym ociepleniem.

 

 

 

 

 

 

FAQ Filipiny

 

W dzisiejszym poście postaram się odpowiedzieć na podstawowe pytania i obawy jakie sami sobie zadawaliśmy przed wyjazdem lub były nam zadawane przez znajomych/rodzinę.

 

Gdzie wy jedziecie!? Tam są non stop tsunami, trzęsienia ziemi i huragany!

 

Na wyspie Bantayan nigdy w historii nie było żadnego kataklizmu. Jest on bardzo dobrze osłonięta ze wszystkich stron górzystymi wyspami. Na naszej plaży w ogóle nie ma fal a woda czasem wygląda jak lustro czego bym się w życiu nie spodziewał na morzu.

 

Alkaida? Porwania? Piraci? Terroryści?

 

Miliony ludzi na świecie boi się wyjść z domu faszerowana tymi bzdurami z TV. Prędzej kogoś piorun porazi niż zobaczy pirata lub terrorystę. (jest garstka bojówkarzy na samym końcu mindanao przy Indonezji ale tam nawet nie ma jak się dostać)

 

Malaria? Pasożyty? Moskity? Pająki? Skorpiony? Węże?

 

Jak zadawaliśmy te pytania na początku miejscowym to robili albo wielkie oczy albo wkręcali nas i robili sobie przy tym niezłe jaja. Na malarie nigdy tu nikt nie chorował. Pierwszego moskita zobaczyłem po miesiącu. Do tej pory mnie żaden nie ugryzł. Pająków większych niż w Polsce widziałem sztuk 1 i to niegroźnego. Skorpiony także sztuk 1 (dziwna akcja nawet miejscowi nie widzieli nigdy skorpiona tutaj). Węże sztuk 0.

 

Na koniec mój faworyt: Co wy tam będziecie robić przez te 3 miesiące, zanudzicie się na śmierć, ja bym tak nie mógł nic nie robić?

 

- Nawiązaliśmy znajomości z dziesiątkami bardzo interesujących osób z całego świata.

- Nakręciliśmy program kulinarny :)

- Poznaliśmy zupełnie inną kulturę i zintegrowaliśmy się z miejscowymi.

- Prowadziliśmy stronę internetową która ostatni ma naprawdę sporo odsłon (w ostatnich 7 dniach za które ma statystyki około 9000)

- Snurklingowaliśmy na wielu rajskich plażach z niesamowitą fauna i florą

- Zrobiliśmy tysiące fotografi

- Nauczyłem jeździć się na motorze

- Jedliśmy żywe muszle i jeżowce prosto z oceanu (no i baluty oczywiście) :)

-Zwiedziliśmy Hong Kong

- Zaliczyliśmy mnóstwo niesamowitych imprez z miejscowymi

 

Nie będę się już bardziej rozdrabniał. Prosimy tylko każdego kto ze chce nam zadać znowu to pytanie żeby najpierw zapytał sam siebie co on zrobił przez ostatnie 3 miesiące.

 

Właściciel naszego resortu jak już pisałem zwiedził 66 krajów i 2000 wysp na filipinach i wybrał właśnie tą jako najlepsze miejsce. A no i powiedział mi że jak dostaje maila z takimi pytaniami od kogoś zainteresowanego pobytem to nawet nie odpisuje bo wie że tacy ludzie tu nie pasują.

P.S Napisałem to wszystko w oparciu o doświadczenia na Bantayanie. Na innych wyspach może być inaczej ale na pewno nie do tego stopnia żeby popadać w jakieś paranoje.

 

Filipiny – raj na ziemi? Część 1 „Ludzie”

 

Muszę teraz kilka dni w domu na antybiotykach posiedzieć (nic poważnego) więc postanowiłem napisać większego posta o Filipinach w którym odpowiem na tytułowe pytanie. Podzielę go na części dzisiaj będzie o ludziach. Następne będą o prawie i funkcjonowaniu państwa, kosztach życia, zdrowiu, przyrodzie i klimacie, rozrywkach, sposobach na utrzymanie się finansowo tutaj i t.p. Informacje są głównie oparta na osobistych doświadczeniach oraz moich rozmowach z globtroterami i ludźmi którzy przeprowadzili się tu n.p. z europy na stałe. Od razu przejdę do rzeczy.

 

Ludzie

Miejscowa ludność ma opinie najbardziej przyjaznej i otwartej na obcokrajowców. W pozostałych krajach azji również wszyscy się do was non stop uśmiechają ale tylko na filipinach jest to naprawdę szczere. Zresztą miejscowi z wyglądu oraz kultury o wiele bardziej pasowali by do ameryki łacińskiej niż do Azji.

 

Wszyscy mówią tu po angielsku, nawet małe dziecko na totalnej wsi zapyta się was „whats your name?”. Więc nie ma bariery komunikacyjnej jak w innych krajach azjatyckich. Filipińczycy są chyba najbardziej katolickim narodem na świecie (oczywiście jest parę wysp z radykalnymi muzułmanami ale o tym napiszę w innej części). Na pewno wielu z was widziało w telewizji sceny z ukrzyżowań podczas wielkiego tygodnia. Ale nie o to mi chodzi, chodzi o to że nie ma także bariery kulturowej. Bo oczywiście wszystkie zwyczaje, święta, kodeksy zachowań, myślenie ludzi, wartości i t.p. kształtowane były przez tą samą religię przez setki lat.

 

Napiszę teraz że przeciętny Filipińczyk zarabia poniżej100$ miesięcznie. Myślicie pewnie że tu musi być straszna bieda. Zacofanie jakieś tam jest. Ale naprawdę ci ludzie maja wszystko co im potrzeba. W życiu nie widziałem tak beztroskich i uśmiechniętych ludzi. Dzieje się tak z paru powodów. Po pierwsze mają ogromną ilość rzeczy za darmo i państwo nie zciąga z nich jakiś haraczów. Np. teoretycznie powinni płacić jakiś podatek od ryb, krewetek i wszelkich innych owoców morza które czerpią z Pacyfiku a oczywiście nie muszą. Po drugie żyją w kilkudziesięciu osobowych rodzinach i jak każdy przyniesie po 50$ do wspólnego koszyczka to nikomu nic nie zabraknie. Po trzecie żerują na członkach swoich rodzin którzy wyemigrowali za granice (to akurat nie za fajne).

 

Po przyjeździe na Filipiny każdego na pewno zniesmaczy ogromną ilość par damsko męskich typu Belg 50 lat filipinka 20 lat. Ale jak się okazuje w ogromnej większości przypadków nie ma w tym żadnej patologii. Te pary naprawdę się kochają i są szczęśliwe ze sobą. Napiszę tylko że filipinkom sprawia autentyczną przyjemność jak mogą sprzątać gotować i prać swojemu facetowi. Najbardziej podobają się im u białych (poza oczywiście białą skórą) długie nosy (one mają płaskie więc normalne to są długie) oraz owłosione ciało (one nie mają ani jednego włoska na ciele tylko aksamitną skórę). O płci pięknej można by pisać bardzo dużo ale każdy zainteresowany może znaleźć sobie mnóstwo stron o tej tematyce w necie.

 

Ludzie są naprawdę beztroscy nie używają czasu tylko poznają po słońcu jaka jest pora co może być na początku bardzo irytujące. Ale jak przeczytałem w jednej z książek Cejrowskiego „my mamy zegarki a oni mają czas”. O temperaturze powietrza też nie mają pojecie ale to jest oczywiste skoro cały czas jest 30 stopni. Do tego uważają każdego białego za Bila Gatesa do tego stopnia że jak im się powie że jest się jego bratem to pewnie by bez zastanowienia w to uwierzyli. Czyli są bardzo naiwni/ufni.

 

 

Na potwierdzenie moich zachwytów nad filipinami umieszczam linka do bardzo ciekawego artykułu na ten temat http://www.nomad4ever.com/2009/12/25/6-months-philippines-the-best-the-good-the-ugly/ niestety w wersji angielskiej.

 

P.S.

Wkrótce kolejne odcinki z gotowaniem

 

O czym będzie ten Blog

 

open spaceBlog ten będzie o podróżach i życiu w różnych częściach świata (na razie Filipiny) . Mniej więcej nasza idea jest bardzo ładnie opisana na blogu nomad4ever.com. W chwili obecnej jesteśmy wstanie powiedzieć że rzygamy pracą w biurze, strasznie piździ i chcemy na Filipiny. Na miejscu na pewno bardziej rozwiniemy tę myśl.

 

A konkretnie wylatujemy 15.01.2010 do Hong Kongu po tygodniu lecimy na Cebu (Filipiny). Docelowo mamy wynajęte na 2 i pół miesiąca domki na rajskiej plaży (wyspa Bantayan). Co będzie dalej, sami nie wiemy :)

 

Read more »

"Człowiek nie powinien ..."

 

Canto

 

JPEG image

Czlowiek nie powinien spedzac zycia w pracy

bo to grzech

Bog dal nam Paryz, Wenecje

architekture secesyjna, zegarki

i zegary Art deco

dal nam poziomki

zamglone swity za oknem kawiarni

sklepyRead more »

‘Why do you do it?’

 

‘Why do you do it?’ friends often ask, perplexed,

Brows raised, minds sorely vexed.

‘The world out there is dangerous!

Aren’t you scared? Why do this?

Read more »