Ruby-Typhoon-2014

Tajfun „Ruby” Informacja – Wszystko OK

Witam Wszystkich!

Dzisiaj szybka notka informacyjna w sprawie weekendowego tajfunu „Ruby”. Na wstępie od razu powiem, że wszystko jest ok.

O nadchodzącym huraganie wiedzieliśmy już kilka dni przed głównym uderzeniem. Ten czas poświęciliśmy na obserwacje jego drogi oraz przygotowania. Generalnie zapowiadało się, że będzie gorąco i mając świadomość zeszłorocznej jazdy z Yolandą postanowiliśmy odpowiednio się zabezpieczyć. W ciągu dwóch dni zgromadziliśmy najbardziej potrzebne zapasy, zabezpieczyliśmy wszystkie prywatne rzeczy oraz mój dom. Pozostało tylko czekać. Jak to się mówi: „nieszczęścia chodzą parami”. Coś w tym jest. Dokładnie rok temu w listopadzie wpadła „Yolanda” a teraz jej chłopak „Ruby”.
Dzień przed tajfunem postanowiłem na wszelki wypadek ewakuować się w raz z rodziną i moimi gośćmi do Santa Fe i ponownie spędzić nadchodzący tajfun w doborowym towarzystwie Moni i Marycha z „Poluzuj tam gdzie ciśnie” oraz do naszego przyjaciela Antoniego.
Sytuacja wyglądała cały czas tak, że Ruby nas ominie i tym razem nas oszczędzi. Tak się stało, na szczęście przeszedł bokiem i zahaczył nas tylko swoim ogonem (ale i tak było ostro).
Cały proces tajfunowy rozpoczął się w sobotę w nocy i trwał do prawie końca niedzieli, więc strasznie długo. Muszę przyznać, że jak na ogon tajfunu oraz jego niezbyt wielką prędkość to i tak wiało i padało konkretnie. W poniedziałek mieliśmy już piękną pogodę i spokojnie mogliśmy wrócić do domu.
Podsumowując. Po tajfunie „Ruby” nie ma żadnych zniszczeń na Wyspie Bantayan oraz w moim domu i w mojej wiosce. Padło kilka drzewek bananowców, ale one szybko odrosną.
Mam tylko wielką nadzieję, że w innych miejscach na Fili dotkniętych przez tajfun „Ruby” nie ma wielkich zniszczeń. W razie co, trzymajcie się ludziska.

W tym miejscu chciałbym podziękować z całego serca Moni i Marychowi z „Poluzuj, tam gdzie ciśnie” oraz Antoniemu za przyjęcie ekipy BDC w swoje progi.

Informacja dla moich gości którzy wybierają się do mnie z wizytą. Tak jak mówiłem wcześniej. Na wyspie Bantayan, w moim domu oraz w mojej wiosce nie ma żadnych zniszczeń. Wszystko działa, jest piękna pogoda i „Pokoje u Grocha” działają i będą działać.
Pozdro Grochu