DSCN1056

“Nasza Pomoc dla Marikaban”

Witam Wszystkich!

W dzisiejszym wpisie informacje dotyczące obecnej sytuacji na wyspie oraz co do tej pory zdziałało BDC.

Informacje Ogólne

Wyspa z dnia na dzień wraca do normalnego życia. Natura odradza się. Co raz więcej sklepów, miejsc, knajp zaczyna już działać. Jest co raz lepsza sytuacja z dostępem do wody pitnej i żywności. Jednak na razie jest jeszcze problem z dostępnością materiałów budowlanych, mówię tutaj o materiałach tych lokalnych: pokrycie dachów i ścian. W związku z tym robota idzie trochę powoli. Środki które udało mi się dostać dzięki Wam wydaję krok po kroku, żeby dla wszystkich starczyło i żeby mogli sukcesywnie remontować swoje domy. W ciągu ostatnich dni nadchodziła pomoc z różnych stron. Przyjechała na wyspę masywna ilość ciężarówek z pomocą, ale niestety i tak część różnych rzeczy nie dotarła do potrzebujących. Natomiast dzięki Wam mogłem działać szybko i sprawnie. Dostarczam ludziom konkretne rzeczy, te które są naprawdę im potrzebne.

Właśnie dzięki temu, że żyję razem z nimi wiem co się dzieję i wiem co im potrzeba. Ludzie z zewnątrz lub ci którzy odcinają się od tego klimatu za bardzo nie ogarniają co się naprawdę tutaj dzieję. Generalnie ten cały cholerny tajfun niesamowicie zbliżył do siebie „białych” i lokalną społeczność. Oczywiście mówię o dobrych i mądrych ludziach bo z tego co widzę i słyszę to nie wszyscy mają takie potrzeby i nie widzi im się trzymać razem. Dużymi krokami zbliża się sezon turystyczny i teraz bardzo ważne jest dla WSZYSTKICH żeby jak najszybciej turystyka wróciła na wyspę. Na chwilę obecną wszystko idzie w dobrym kierunku. Nieźle nawet idzie odbudowa elektryki. Stawiane są nowe słupy i instalowana jest kompletnie nowa nitka sieci. Jeszcze tak na koniec tego akapitu. Zawarłem umowę z sąsiadami w mojej wiosce, że po utracie tylu palm i utracie cienia każdy dom ma za zadanie odtworzyć gaj bananowy. Bananowce rosną szybko, dają sporo cienia, tlenu i wyglądają bardzo przyjemnie. Do tego dają oczywiście fajne owoce.

BDC – Pomoc dla Marikaban

Teraz opiszę co udało mi się zrobić do tej pory dla mojej wioski dzięki czytelnikom oraz przyjaciołom BDC. Jest MOC!!!

Ekipa z Ameryki

Słuchajcie to co wydarzyło się kilka dni temu to po prostu coś pięknego. Udało mi się zorganizować pomoc medyczną z Ameryki z Ohio. Jest to ekipa która jeździ po całym świecie i pomaga w miejscach dotkniętych różnymi katastrofami. Jeden z gości powiedział mi, że nie wierzy w różne instytucje które wysyłają paczki itp. tylko oni wchodzą centralnie w miejsce gdzie jest problem i od razu pomagają ludziom. Część ludzi z tej organizacji pojechała w inne miejsca na Filipinach a ta grupka dostała jedną tylko misję – Bantayan. Po krótkiej rozmowie ze mną zgodzili się skoncentrować swoją moc na mojej wiosce. Wszystko działo się bardzo szybko, ponieważ na wyspie byli już kilka dni i ich misja już się kończyła. Miałem 2 godziny na poinformowanie jak najwięcej osób żeby przyszli w wyznaczone miejsce. Główną bazę zrobiliśmy w domu babci mojej żony. Były dwa stanowiska: doktorzy i apteka. Tłumaczami byli moja żona oraz mój wujek Hubert. W sumie pomogliśmy około 200 osobom. W pierwszej kolejności były leczone matki z dziećmi, później najstarsze osoby i na końcu reszta. Były wydawane przeróżne leki, owoce, jedzenie. Na sam koniec zostawili mi do zarządzenia i rozdania masę leków, bandaży, sprzętów pierwszej pomocy. Np. jestem w szoku z dwóch rzeczy: zestaw do operacji oraz 30 igieł do szycia ran. Generalnie ekipa była profeska. Mieli cały kompletny sprzęt medyczny jaki jest potrzebny w takich sytuacjach i w takich warunkach. Mówię Wam to było przepiękne przeżyć coś takiego. Na sam koniec wszyscy płakali ze wzruszenia: miejscowi, ja oraz cała ekipa z USA. W pewnym momencie zapytałem jednego z lekarzy czy wszystko jest ok. On mi odpowiedział, że oni kochają to robić i pamiętaj Michał, teraz już będziemy przyjaciółmi do końca życia. Na sam koniec podziękowali mi za to, że mięli okazję spotkać takiego dobrego człowieka jak ja i mieli okazję pomóc tak fajnej wiosce. Uwierzcie mi, emocje były niesamowite ze wszystkich stron. Po całej akcji wszyscy ludzie przychodzili do mnie z podziękowaniami. Cały czas mam leki pierwszej pomocy. Każdego dnia od samego rana wydaję lokalom różne sprzęty. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z tego wydarzenia. Zdjęcia robił mój dobry przyjaciel „SławnyX”.

Cała ta akcja będzie również niebawem opublikowana na stronie tej ekipy

WWW.m25m.org

Ostatnie ich słowa:” My jeszcze tutaj wrócimy”

Po całej już akcji ekipa przeszła się na naszą plaże i wrócili zachwyceni miejscówką. To znaczy zauroczyła ich ta właśnie dziewicza plaża, bez turystów i bez resortów.

Dziękuje całej ekipie z Ohio!!! Zrobiliśmy razem coś magicznego!!!

 

 

Pomoc dla Wioski

Pierwszego grudnia będzie wydane przez miejscowego sołtysa specjalne pismo z podziękowaniami dla nas wszystkich za całą akcję z pomocą. Jak tylko dostanę to pismo w swoje ręce to oczywiście wrzucę to na bloga.

Na chwilę obecną dzięki waszemu wsparciu udało się zorganizować:

Ryż dla 70 rodzin z mojej wioski (o tym pisałem w poprzednim wpisie)

Ryż który będzie wydany lada dzień dla całego Marikaban (jest już zakupiony tylko czekamy teraz na oficjalne wydanie przeze mnie oraz sołtysa)

Zostały zakupione dla rodzin kontenery na wodę pitną by mogli sobie gromadzić.

 

 

Pomogliśmy finansowo najbardziej potrzebującym rodziną. To znaczy pomoc dostali ci najbardziej poszkodowani, właśnie oni są naprawdę wspaniałymi ludźmi. W tej grupie znajdują się: cała rodzina naszego głównego szamana, cudowna starsza kobieta która zawsze dostarczała nam owoce i jej dom został kompletnie rozwalony i teraz mieszka w gruzach. Jest sama i naprawdę bezradna.

Zorganizowaliśmy ekipę sprzątającą moją wioskę. Czyścimy wszystko!!!

 

 

Zorganizowaliśmy ekipę z piłą mechaniczną (na wyspie jest problem ponieważ jest tylko kilka osób posiadających ten sprzęt i mają tysiące zamówień, ale dałem radę ich przekonać by wpadli do wioski). Więc ekipa ta kroi wszystkie zwalone palmy i przerabia to na deski. Wszystkie pocięte i gotowe deski idą dla miejscowych na odbudowę domów. Czyli jednocześnie czyścimy teren i do tego mamy materiał budowlany. Ja swoje palmy które rosły u mnie też przekazałem dla miejscowych. Na chwile obecną zrobiliśmy 20 palm. Niektóre palmy które nadal stoją i tak trzeba będzie pościnać ponieważ są w różnych miejscach popękane i stanowią niebezpieczeństwo. Przy kolejnym większym wietrze mogą po prostu nie wytrzymać. Dla tego mam układ z sąsiadami, że będziemy sadzić bananowce by przywrócić cały ten piękny klimat.

 

 

Tak jak mówiłem jest problem z materiałami, ale udało mi się zakupić sporą ilość pokrycia na dachy i sukcesywnie, krok po kroku wydaję ten materiał miejscowym. Oczywiście najpierw idzie na te domy gdzie są małe dzieci i starsi ludzie.

 

 

Dalsze działania

Zakup większej ilości materiałów na pokrycie dachów.

Zakup materiałów na ściany.

Kompletna odbudowa domów najbardziej zniszczonych, to znaczy zrównanych z ziemią.

OK to na dzisiaj wszystko. Właśnie nadchodzi zmrok. Wszyscy jesteśmy już zmęczeni. Choć są czasami momenty zwątpienia, wierzę że wszystko będzie dobrze. Nie wolno się poddawać.

Pozdrawiam Wszystkich Gorąco i DZIĘKUJĘ

Grochu