fit-520x390-(17)

“Służba zdrowia”

 

Ponieważ wczoraj nie udało nam się ogarnąć z dokończeniem posta. Poniżej umieszczam tekst Majka o służbie zdrowie oraz parę zdań od Grocha. Wszystko udekorowane zdjęciami z walentynek. Może dzisiaj uda nam się w końcu wrzucić foty, trochę się już tego nazbierało.

This is Essex

Parę dni temu wybraliśmy się motorami na wycieczkę do Madradejos, było gorąco,  zbliżając się do miasteczka, minęła nas karetka na masce której widniał napis „Number one In Cebu because there is only one”, uśmiechnąłem się i pomyślałem, ze ostatnia rzeczą jaka chciałbym zaliczyć w tej dżungli to przejażdżka tym… czymś (cos w stylu starych dużych fiatów z buda które udawały karetki w Polsce przez jakieś 20 lat – kwadrat z blachy z noszami z materialu do którego rany lubią się przylepiać)…..Kilka dni później leżąc pól przytomny na miejscowym „odpuście” otoczony grupa ludzi którzy krzyczeli cos w lokalnym języku próbując pomoc mi na tysiąc różnych sposobow a szczególnie jedna miejscowa aparatka która ledwo stojąc na nogach zaoferowała mi masarz wypadniętej rzepki (po kilku głębszych nagle każdy okazuje się być lekarzem) jedyne o czym mogłem jeszcze trzeźwo myśleć to żeby ten „Number one In Cebu” wynalazek, w końcu się zjawił i zabrał mnie do czegoś co w Europie nazywamy szpitalem. Jeżeli miałbym opisać te sytuacje trochę bardziej obrazowo to liczyłem na czyściutki biały kibelek wykładany kremowymi kafelkami, pachnący Alpejska laka a zastałem kibel z Trainspotting’u, jednym słowem rzeźnia w której każdemu dajesz w lape.  Cały szpital w Bantayanie wyposażony jest w: waga – sztuk 1, butelka spirytusu – sztuk 1, aparat rentgenowski – sztuk 1, ale dostępny tylko po uprzednim posmarowaniu, ochroniarz – sztuk 1….i to by było chyba na tyle, jednym słowem ostatnie miejsce w którym chciałbyś wylądować jeżeli  Twoje ciało kiedykolwiek odmówiło by ci współpracy. Moje szczęście, ze byłem po kilku głębszych wiec cala sytuacje przyjąłem jako grę komputerowa z lekkim bólem nogi. Wyobraźcie sobie taki scenariusz w którym trafiacie na ostry dyżur w dżungli gdzieś tak około 3 nad ranem, rzepa wystaje wam z kolana wiec wyglądacie jak kreatura z Silent Hill’a, po czym lekarz informuje was, ze nie ma tu Rentgena i ze jak chce to mogę sobie poprostu  na noszach poleżeć (zakrwawionych swoja droga), w takim momencie do mózgu dociera kłujący impuls i  nagle zdajecie sobie sprawę w jak bardzo ^%&^% sytuacji się znaleźliście, cale szczescie chłopaki byli tam ze mną, oprócz chłopaków było tam jeszcze jakies 345 innych osób których nigdy na oczy nie widziałem i nie mam pojecia skad oni się w tym pierdzielejewie wzieli  i po co oni tam wogole byli. Każdy cos krzyczał, sanitariusze a było ich chyba z 17 i chyba 17 w karetce ze mna jechalo,  klarowali cos doktorowi, który był podobno najlepszym specjalista od wszystkiego….( przerywam na chwile program… wlasnie przed sekunda chłopaki powiedziel mi, ze na tarasie siedza dwa ladyboye oferujące nam swoje usługi za darmo…znajomi Reya, nudzili się chyba,  wiec przyszli i zaczeli drążyć temat seksu oralnego, jednym słowem paranoja, tak juz jest w tej dzunglii…aha, nie skorzystaliśmy) …no i nagle widze jak ten lekarz zaczyna gestykulowac z jednym z sanitariuszy, nie zabralo mi wiele czasu żeby zdac sobie sprawe, ze gadali o mojej nodze i sposobie w jaki będą mi ja nastawiac. Prawdziwy Wietnam, było duszno, goraco, nieznajomo, obco, dotarlo do mnie jak musieli czuc się ci wszyscy żołnierze którym urywalo nogi, dwadzieścia tysięcy mil od domu, gdzie pajaki, sa na tyle duze ze mogly by ci odgryzc cala glowe i nieważne z jak bardzo cywilizowanego kraju przyjechałeś i jaki samochod prowadzisz i jakich perfum uzywasz , to sa sytuacje w zyciu człowieka kiedy tylko najbardziej pierwotne instynkty będą gwarantowaly przetrwanie, albo gleboka kieszen., aha, XRay kosztuje 200 Peso. No i pojechałem na prześwietlenie, maszyna z 1917, ilość osob w pokoju dowolna, możesz zaprosic cala rodzine, znajomych, przyjaciol, jeszcze kończynę ci przytrzymaja, walnęli mi fotke i nawet nie zauważyłem kiedy rzepa sama wskoczyla mi na miejsce, byłem ciagle przenoszony z noszy na lozko, z lozka na nosze i tak kolko i to chyba pomoglo, grochu powiedział, ze widział jak wskoczyla zaraz jak zrobili mi prześwietlenie, spojrzałem – wskoczyla, ulżyło mi. Lekarz tez się ucieszyl, bo on nie miał po prostu zielonego pojecia co ze mna zrobic a tak zawinął mnie w bandaż, powiedział, ze jest ok, dalem w lape sanitariuszom i znowu znalazłem się w karetce. Polecam siedmiogodzinna operacje na otwartym sercu w szpitalu w Bantayanie.

Kiedy trzy dni pozniej odwiedziłem szpital po raz drugi, wyglądał inaczej a jednoczesnie tak samo. Pojechałem z grochem na któreś już tam prześwietlenie tak dla upewnienia sie, ze jest ok. W „recepcji” czekaly na nas pielęgniarki ubrane cale na bialo  w makijażu, z wielkimi uśmiechami na buziach, grochu oczywiście zaczal fantazjowac, zagotowal się lekko, zaczal cos gadac o kreceniu „filmow erotycznych” ja wsiadłem na wozek i pojechalem do pokoju prześwietleń, po drodze mijajac burka biegnącego srodkiem korytarza, psiak wybiegl z czesci budynku która była zamknieta i oddzielona i służyła jako oddzial UKONSZEN, piekny paradoks. Prześwietlenie wyszlo ok., chyba. Musze tez koniecznie wspomniec o miliardzie much które zyja w szpitalu, po prostu sobie tam lataja, siadaja na pacjentach, sprzecie medycznym, podłodze, siedzeniach, lozkach, czasem na jakims otwartym mozgu tez pewnie siada. Przezycie, którego nigdy nie spodziewałem się doświadczyć, ciezko to opisac, Planeta Ziemia jest bardzo dziwnym i interesujacym miejscem.  Dobra, kończe o tych koczynach.

A teraz Grochu:

Dzień przed kontuzją Majkiego też miałem mały wypadek. Upiekłem sobie łydkę na rurze wydechowej. Od tej pory mam ksywkę „Barbecue leg” . Rana goi się powoli w związku z upałem jaki tutaj panuje, ale wszystko jest na dobrej drodze. Z Majkim jesteśmy już weteranami J. Czas na rekonwalescencje . . . . Podczas leczenia naszych ran mamy dużo czasu na poznanie bliżej naszej dżungli. Zaczyna ona nas co raz bardziej wciągać i czujemy co raz większe więzy z tym miejscem.

Rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy która chcemy zorganizować na naszej plaży. Chcemy  zrobic 2 dniowego seta. Każdy z nas będzie grac muzę po kilka godzin.

Musimy przygotować plaże czyli : oczyścić ze wszystkich muszli itp gadżetów. Chcemy również rozpalić kilka ognisk ( obsługę ognisk już mamy – tutejsze dzieci uwielbiają rozpalać ogniska na plaży, jest to dla nich rodzaj rozrywki). Brakuje nam  tylko oświetlenia ale Ed już zdeklarował swoją pomoc w tej sprawie.