fura1

„Nowa Maszyna w Stajni BDC”

Witam Wszystkich!
W dzisiejszym wpisie przedstawiam Wam nowy pojazd BDC. Opisana jest również pierwsza spora trasa jaką już przebył . Do tego dorzucam kilka ciekawych informacji praktycznych z drogi oraz zdjęcia.
Do tej pory w stajni BDC były motory, łódka i w końcu przyszedł czas na koleją maszynę …
Zapraszam do lektury!

Jakiś czas temu Artur „Dzidek” wybrał się do Cavite (przedmieścia Manili)załatwić parę spraw i jakoś tak wyszło, że nabył tam samochód – filipińskiego Jeepneya.  Samochody te pierwotnie wykonane były z amerykańskich wojskowych jeepów pozostałych po II Wojnie Światowej. Znane są z ekstrawaganckiego wystroju i stały się one symbolem filipińskiej kultury. Większość tych maszyn używana jest w transporcie publicznym ale zdarza się, że używane są też do celów prywatnych. Właściciele przemalowują je na różnorodne kolory i dorzucają zwariowane sprzęty.

Główne fabryki znajdują się w Cavite gdzie chłopaki  składają te maszynki. Jeepneye robi się teraz głównie na zamówienie. Generalnie goście mogą nam zmontować wózek jaki tylko sobie zażyczymy.
Nowy Jeepney kosztuje od 120 000 peso do 200 000 peso, używane można już dostać od 60 000 peso. Silniki wkładają z innych samochodów i zazwyczaj nie są one większe niż 1,6. Plusem jest to, że w każdym miejscu na filipinach spokojnie można naprawić te pojazdy. „Dzidek” kupił używanego Jeepneya za 65 000 peso i od razu włożył w niego kolejne 20 000 peso. W środku jest silnik Toyoty z 1998 roku o pojemności 1,4. Jedyny minus jest taki, że maszyna jest trochę ciężka i na 100km pali około 14 litrów.
Rejestrację wykupuję się raz na rok wraz z ubezpieczeniem. Koszt rocznej rejestracji i przepisania wszystkich dokumentów na nowego właściciela to 7 000 peso. Na filipinach my biali możemy być właścicielami samochodów w przeciwieństwie np. ziemi.
Do samochodu wejdzie 7 europejczyków (z kierowcą) a Filipińczyków może wejść tak z 9 osób. Podsumowując bryka jest super i bardzo przyjemnie śmiga się nią po filipińskich terenach.
Na chwile obecną dla zainteresowanych robimy objazdówki po wyspie oraz sami śmigamy z naszymi rodzinkami.

Nowa maszyna BDC zaliczyła już pierwsza porządną trasę. Po zakupie samochodu w Cavite „Dzidek” postanowił wrócić na Bantayan drogą lądową. Oczywiście w grę wchodziły też transfery promami.
Na samym dole wpisu możecie zobaczyć mapkę i prześledzić trasę Artura. Cała podróż trwała 6 dni.
Dlaczego tak długo? Główny powód to stan dróg oraz generalnie na Filipinach ciężko jest cokolwiek zaplanować. Na przykład na przejechanie 100 km trzeba liczyć czasami około 4 godzin. Tutejsze drogi nazywane są „High Way” ale daleko im do tego. Zazwyczaj są to drogi szutrowe, w remoncie a czasami po prostu kompletnie rozpieprzone. Jedynie przyzwoite drogi można znaleźć na Luzonie w okolicy Manili.
Poniżej opisałem całą trasę Artura wraz z paroma ciekawymi informacjami.

START / Cavite / Luzon
Cavite – Batangas (wyspa Luzon)

Port w Batangas – Calapan (wyspa Mindoro), (port w Batangas – opłata portowa  za samochód 129 peso i opłata za prom 1 536 peso )

Calapan – Puerto Galera (Puerto Galera – fajne miejsce do nurkowania, miasto słabe, ładne widoki, plaże brudne, dobrze rozwinięte nocne życie, sporo barów z dziewczynami, noc z kurtyzaną 3 000 peso /1 500 dla baru & 1 500 peso dla dziewczyny)

Puerto Galera – Rohas (wyspa Mindoro),

Rohas – Catiklan (wyspa Panay), (opłata za prom 3 680 peso i rejs z Rohas trwa 4 godziny) (Catiklan – miejscówka wypadowa na Boracay, gdzie trzeba zostawić samochód), (w Catiklan odbyła się pierwsza nocna naprawa samochodu)

Catiklan – Ilo Ilo (wyspa Panay), (w Ilo Ilo druga solidna naprawa samochodu – koszt 450 peso),
(Ilo Ilo – fajne duże miasto, nie można palić w miejscach publicznych, SARABIA Hotel – fajny hotel, duży wybór pokoi, dla każdego coś się znajdzie, ceny od 800 peso za dobę)

Ilo Ilo – Dumangas (wyspa Panay), (Dumangas – po przyjechaniu do portu obsługa powiadomiła Artura, że generalnie jest traffic i kolejny prom będzie dopiero za 2 dni, ostatecznie udało się złapać prom po 1 dniu, opłata za prom 700 peso, organizacja w porcie  do dupy/masakra)

Dumangas – Bacolod (wyspa Negros), (prom z Dumangas do Bacolod płynie godzinkę, w Bacolod prywatny port i trzeba zapłacić opłatę wjazdową oraz wyjazdową – koszt około 500 peso, po przyjeździe Artura zaskoczyła noc i ściana deszczu, nie znał kompletnie miasta i nie miał żadnego noclegu, po długich poszukiwaniach znalazł jakiś parszywy nocleg – ceny za dobę 500/600 peso za dobę, najgorsze miasto w jakim był, bardzo nachalne uliczne dziewczyny – niesmacznie, jakieś dziwne akcje z miejscowymi, nie zbyt przyjazne miejsce)

Bacolod – San Carlos (wyspa Negros), (Artur postanowił strzelić drogę do San Carlos przez góry, przesrany odcinek, drogi masakra, było ostro pod górkę, czasami musiał wbijać się na same szczyty gór)

San Carlos – Toledo (wyspa Cebu), (prom do Toledo – koszt 1 280 peso)

Toledo – Hagnaya (wyspa Cebu)

Hagnaya – Santa Fe (wyspa Bantayan), (prom do Santa Fe – koszt 1 270 peso)

KONIEC / Santa Fe / Bantayan

LINK do Zdjęć z Trasy

Pozdrawiam

Grochu